Sfera seksualna jest bardzo ważna dla niemal każdego człowieka. Większość z nas traktuje seks jako rozkosz ciała i ducha. Wszystko ma jednak swoje granice. Dopóki seks stanowi jeden z ważniejszych elementów naszego życia wszystko przebiega prawidłowo. Problem pojawia się, gdy ta sfera życie w sposób niekontrolowany zaczyna górować nad całym naszym życiem.

Nie ma jednej, jedynie słusznej, definicji seksoholizmu. Należy jednak uznać, że ponadprzeciętne dla swojego wieku uprawianie seksu oraz notoryczny brak możliwości skupienia się z powodu ciągłych fantazji seksualnych to podstawowe symptomy występowania tzw. seksoholizmu.

Seksoholizm jest niezwykle groźnym zjawiskiem. Nie tylko z punktu widzenia jednostki, ale również całego społeczeństwa. Można postawić go w jednym rzędzie z takimi zaburzeniami jak: alkoholizm, hazard czy też bulimia i anoreksja. Podobnie jak w tych pozostałych zaburzeniach w seksoholiźmie dochodzi do zniekształcenia widzenia świata rzeczywistego przez jednostkę, zaburzenia jego kontaktów społecznych oraz obwiniania innych ludzi za swoje problemy, jak również traktowanie własnej osoby jako ofiary działań innych ludzi.

Seksoholizm choć jest zaburzeniem typowo psychologicznym to determinowany jest również czynnikami fizjologicznymi. Osoby cierpiące na seksoholizm wykazują znacznie podwyższony poziom hormonów tj. testosteronu w przypadku mężczyzn oraz estrogenu w sytuacji kobiet. Przy tym należy mieć na względzie, że zaspokojenie seksualne mężczyzn cierpiących na seksoholizm polegało będzie na chęci odbywania jak największej ilości krótkich i intensywnych stosunków płciowych, a u kobiety obcowanie ma być jak najdłuższe i przynosić maksimum rozkoszy.

Wielu specjalistów współcześnie podkreśla, iż zaburzenia seksoholizmu przybrały w ostatnich dekadach na sile, ponieważ w tzw. popkulturze massmedia silnie eksponują znacznie seksu. Bombardują one nas z każdej strony niezliczoną liczbą reklam, w których uczestniczą roznegliżowane osoby. To wszystko powoduje zamęt w ludzkich głowach, a w szczególności u młodych ludzi.

Przeciwieństwem seksoholizmu jest tzw. aseksualność, czyli stan w którym człowiek całkowicie nie, lub w tylko bardzo niewielkim stopniu odczuwa popęd seksualny. Stan taki podobnie jak seksoholizm jest dysfunkcją organizmu i ma najczęściej podłoże psychologiczne.
Formą zbliżoną do aseksualności jest tzw. abstynencja seksualna. Nie można jej jednak przypisać funkcji zaburzenia. Abstynencja seksualna bowiem polega na dobrowolnym wyborze człowieka polegającym na odrzucaniu przyjemności płynącej z seksu w imię jakichś celów, najczęściej religijnych. Abstynencja seksualna nie oznacza jakiejkolwiek jednostki chorobowej. Człowiek bowiem o którym mówimy, że jest abstynentem seksualnym odczuwa pociąg płciowy i chęć zbliżenia seksualnego, ale dobrowolnie rezygnuje z seksu.

Jak by na to wszystko nie spojrzeć, to seksoholizm podobnie jak aseksualność są stanami chorobowymi, uniemożliwiającymi ludziom normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. We wszystkim należy poszukiwać zasady „złotego środka”. Nie można powiedzieć, że jeżeli ktoś w pewnym okresie życia ma nieco podwyższone potrzeby seksualne na pewno cierpi na seksoholizm.

Wydaje się, że głównym kryterium rozróżnienia czy ktoś cierpi na seksoholizm czy nie powinno być określenie czy zaspokajanie swych potrzeb seksualnych nie koliduje z rozwojem pozostałych sfer życia. Jeżeli człowiek nie ma żadnego problemu z realizowaniem się w każdej sferze swojego życia nie możemy uznać go za seksoholika. Granica od kiedy mamy już do czynienia z seksoholizmem jest jednak dość płynna. Każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie, pamiętając o wyżej poczynionych założeniach.