Znana od ponad stu lat borelioza wciąż jest jedną z najczęściej diagnozowanych groźnych chorób przenoszonych przez kleszcze. Każdego roku atakuje w Polsce kilkadziesiąt tysięcy osób. Co zrobić, żeby zwykły spacer po lesie nie zamienił się w koszmar?

Borelioza jest wieloukładową chorobą wywoływaną przez bakterię Borrelia, a jej najczęstszym objawem jest charakterystyczny rumień, rozległe zaczerwienienie rozwijające się na skórze wokół miejsca ukąszenia. Jednak ta zmiana ostrzegawcza może pojawić się nawet po miesiącu, dlatego tak ważne jest uważne obserwowanie miejsca, w które wkłuł się kleszcz i szybka konsultacja medyczna. Osoba zakażona może zauważyć u siebie także czerwono-sine niebolesne guzki i objawy grypopochodne, bóle mięśniowe, zaburzenia pamięci, zawroty głowy, zmęczenie.

W kolejnych stadiach choroby, po upływie tygodni i miesięcy, może dojść do porażenia nerwu twarzowego albo do rozwinięcia się zapalenia stawów, mięśnia sercowego, układu nerwowego, przewlekłego zanikowego zapalenia skóry, a nawet zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych. A to już brzmi groźnie. Ważny jest czas, im szybciej zgłosimy się do lekarza i rozpoczniemy proces diagnostyczny, tym większa szansa na uniknięcie przykrych konsekwencji choroby. Borelioza może zrujnować życie.

Testy nowej generacji szansą na prawidłową diagnozę

Dr n.med. Krzysztof Majdyło z Centrum Medycznego św. Łukasza w Gdańsku przyznaje podczas webinaru na temat choroby, że jeszcze kilka lat temu testów w kierunku boreliozy było bardzo mało i nie były tak szeroko dostępne. –  Dziś mamy więcej możliwości diagnozy i leczenia, nieustannie uczymy się nowoczesnych metod, takich jak m.in. hipertermia całego ciała (prowadzimy badania kliniczne w tym kierunku), wciąż szukamy nowych rozwiązań dla pacjentów przewlekle chorych.

–  Problemem jednak wciąż jest diagnostyka, a ta rzadko jest oczywista i jednoznaczna – dodaje prof. Tomasz Wielkoszyński , który specjalizuje się w zakresie diagnostyki boreliozy oraz innych infekcji przenoszonych przez kleszcze.

 
Diagnostyka boreliozy jest bardziej tropieniem niuansów i szczegółów. Te najdrobniejsze elementy decydują często o ludzkim życiu, bo specjalistyczny sprzęt nie zawsze bezbłędnie rozpoznaje boreliozę. Trzeba wiedzieć, czego szukać” czytamy na stronie jego Laboratorium.

Które zatem spośród wielu dostępnych testów są najbardziej skuteczne? Standardowa diagnostyka w kierunku boreliozy obejmuje wykonywanie wstępnych badań laboratoryjnych metodą ELISA i potwierdzenie ich testem Western blot. Pamiętajmy, że pozytywnych wyników badań serologicznych możemy spodziewać się najwcześniej dopiero po upływie 3-4 tygodni od zakażenia.

Jednak doświadczony specjalista diagnostyki laboratoryjnej prof. Tomasz Wielkoszyński przekonuje, że są lepsze metody badań. Podkreśla, że EliSpot2 jest bardzo czułym testem nowej generacji, dlatego jego przeprowadzenie rekomendowane jest szczególnie w przypadkach trudnych diagnostycznie, kiedy np. pacjenci mają objawy boreliozy, pomimo że uzyskały ujemny wynik w innych testach takich jak Western blot czy ELISA. To o wiele bardziej skuteczne narzędzie diagnostyczne  i może być wykonywane już 3-4 tygodnie od ugryzienia.

– W diagnostyce boreliozy i koinfekcji musimy iść zawsze dwutorowo: tzn. z jednej strony myśleć o badaniach serologicznych wykrywających przeciwciała  i badaniach odpowiedzi komórkowej, takich jak EliSpot czy EliSpot2. Cechuje je większy panel antygenów, stosujemy antygeny specyficzne dla krętka borelii, co sprawia że otrzymujemy mniejszy odsetek wyników fałszywie dodatnich – podsumowuje prof. Wielkoszyński. Dzięki testowi pacjent dowiaduje się, czy ma boreliozę i czy zakażenie, z którym walczy organizm jest aktywne.

Łatwo pomylić boreliozę z innymi chorobami np. z reumatoidalnym zapaleniem stawów (RZS). Dlatego ważne jest, aby w trakcie procesu diagnostycznego wykluczyć wszelkie autoimmunologiczne schorzenia, a są przecież pacjenci, którzy cierpią także na inne współistniejący choroby przewlekłe. – Diagnozując boreliozę musimy być otwarci na całą internę! – podsumowuje dr Majdyło.

Karmienie piersią: czy noworodek może zarazić się boreliozą?

Wiele pacjentek zastanawia się, czy karmienie piersią po ugryzieniu przez kleszcza jest bezpieczne dla dziecka. Z pewnością konieczna jest w takim przypadku szybka konsultacja z lekarzem i przy  ostrej postaci boreliozy wprowadzenie leków lub antybiotyków bezpiecznych dla dziecka i kobiet w ciąży.

Dr Majdłyło zachęca jednak do kontynuowania karmienia piersią przez pierwszych kilka miesięcy życia dziecka, pomimo pewnego trudnego do oszacowania poziomu ryzyka przeniesienia tą drogą ( lub transmisją przezłożyskową) infekcji na dziecko. W czasie ciąży rekomendowane jest wykonywanie testów EliSpot2, zarówno matka, jak i dziecko powinni stosować probiotykoterapię, bezpieczne leki i terapię wspomagającą. Jeśli chodzi o diagnostykę noworodka, to warto pamietać, że dziecko w ciągu pierwszego roku swojego życia posiada matczyne immunoglobuliny IgG.

Do badań potrzebna jest duża objętość krwi, co jest przeszkodą dla wykonania niektórych testów u tak małego dziecka.

Żądło kleszcza jak igła narkomana. Dbajmy o profilaktykę!

Zdecydowanie łatwiej zapobiegać boreliozie niż ją leczyć, dlatego najlepszą ochroną przed tą chorobą jest unikanie pokłucia przez kleszcza, a jeśli znajdziemy gdzieś w naszym ciele intruza, usuńmy go natychmiast i dokładnie obserwujmy miejsce ukąszenia. Im dłużej kleszcz pozostaje wkłuty w skórę, tym większe jest ryzyko zakażenia. Niestety nie istnieje jeszcze skuteczna i bezpieczna szczepionka, która może chronić przed tą chorobą, ale wyniki prowadzonych aktualnie badań klinicznych są obiecujące. Firma Valneva, która opracowała szczepionkę VLA15  ogłosiła pozytywne rezultaty drugiej fazy badań, w której wzięło udział blisko 600 osób. Intensywne prace nad szczepionką jednak wciąż trwają. Jak więc teraz możemy ochronić siebie i swoich bliskich przed groźną chorobą i jej przykrymi konsekwencjami?

 – Możemy uratować komuś życie lub dekady zdrowia, jeśli odpowiednio szybko zareagujemy po ukąszeniu przez kleszcza – przekonuje  dr n.med. Krzysztof Majdyło, który porównuje żądło tego niebezpiecznego owada do brudnej igły narkomana. – Kleszcze noszą w sobie wiele różnych patogenów, dlatego zawsze po ukąszeniu powinniśmy profilaktycznie rozważyć poddanie się minimum dwutygodniowej terapii antybiotykowej. Jeśli dodatkowo pojawi się rumień informujący nas o toczącej się w ciele infekcji, to leczenie powinno być znacznie dłuższe, tworzymy wtedy odpowiedni protokół leczniczy sprofilowany indywidualnie dla każdego pacjenta.

Kluczowy jest tu czas. – Pamiętajmy, że krętki borelii w pierwszych dniach żyją przede wszystkim w miejscu ukąszenia kleszcza w skórze. Kiedy już na samym początku wysycimy pacjenta antybiotykiem, istnienie duża szansa, że nie dojdzie do rozsiania zakażenia dalej po całym jego ciele. Warto poświecić więc te dwa tygodnie na antybiotykoterapię, która zrobi nam zdecydowanie mniej krzywdy niż rozwijająca się borelioza – dodaje z kolei prof. Wielkoszyński.

Kleszcz – instrukcja obsługi

Specjaliści są więc zgodni, że w procesie diagnostycznym ważna jest szybka interwencja i szybka pokleszczowa konsultacja. Warto także zbadać samego winowajcę. Odsetek kleszczy zakażonych boreliozą jest w Polsce dość duży i jak mówi dr Marta Supergan-Marwicz, ekspertka z Katedry Biologii Ogólnej i Parazytologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, wynosi od kilku do kilkudziesięciu procent w zależności od regionu. Naukowcy szacują, że tylko w Warszawie zainfekowana jest aż 1/4 samic kleszczy (źródło: zdrowie.pap.pl). To dużo! Nie bez powodu więc kleszcze wskazywane są przez ekspertów jako jedno z największych zagrożeń dla zdrowia ludzi żyjących w naszej strefie klimatycznej!

Dlatego dokładnie osłaniajmy skórę na spacerach w lesie i po łąkach, wybierajmy jasne ubrania, stosujmy przeciwkleszczowe repelenty i zapewnijmy ochronę przed kleszczami naszym zwierzętom domowym. A jeśli już znajdziemy pasożyta (najczęściej w miękkich i ciepłych załamaniach ciała,  takich jak pachwiny, pośladki, pachy, wnętrza ramion, a u dzieci najczęściej w okolicy głowy i szyi), chwyćmy go jak najbliżej skóry i pewnym ruchem wyciągnijmy za pomocą pęsety lub specjalnych pompek ssących, które można kupić w aptekach. Niczym go nie smarujmy, nie zgniatajmy. Ranę dezynfekujemy wodą utlenioną.

Pamiętajmy, że siedliskami kleszczy są nie tylko łąki, lasy i wysokie trawy, ale także tereny miejskiej zieleni i ogródki działkowe. Badania przeprowadzone przez Państwowy Zakład Higieny potwierdziły duże ryzyko pokłucia przez kleszcze np. w warszawskim Lasku Bielańskim i Łazienkach Królewskich, a także na poznańskiej Malcie czy plaży miejskiej w Olsztynie. Szczytowy okres aktywności kleszczy rozpoczyna się w maju, ale niebezpieczeństwo czyha w trawach aż do października.