Są jak małe bomby biologiczne, aż 1 na 3 kleszcze jest nosicielem groźnych chorób. Nic więc dziwnego, że lekarze i diagności nazywają je „brudnymi igłami” natury, które stwarzają duże zagrożenie dla zdrowia publicznego w Polsce.

Choroby powodowane przez te małe niepozorne pajęczaki występują w przyrodzie częściej niż myślimy. Niestety wciąż brakuje wiedzy na ich temat zarówno wśród pacjentów, jak i lekarzy. Według danych epidemiologicznych Państwowego Zakładu Higieny każdego roku przybywa ok. 14 tysięcy przypadków zachorowań na boreliozę, ale to dane oficjalne. Jak zauważa Rafał Reinfuss ze Stowarzyszenia Chorych na Boreliozę, w rzeczywistości jest to liczba aż trzykrotnie wyższa.

–  Skala zjawiska jest spora, trzeba pamietać, że nie wszyscy pacjenci szybko się wyleczą, część z nich choruje przewlekle w związku z czym obciążenie społeczne jest znaczne – mówi ekspert i podkreśla, że problem dotyczy całej Polski. – Musimy skończyć z tym mitem, że kleszcza i choroby przez nie przenoszone możemy złapać tylko podczas weekendu na Mazurach, bo czasami wystarczy krótki piknik w miejskim parku.

To jeden z najbardziej zaniedbanych problemów zdrowia publicznego w krajach rozwiniętych, a liczba osób, które cierpią na choroby odkleszczowe stale się powiększa. To zdeterminowane i agresywne zwierzęta, wyposażone przez naturę do żerowania na innych osobnikach. Kleszcze są wektorami aż 130 odmian wirusów, 200 gatunków piroplazm, kilku gatunków filarii, grzybów, 20 gatunków riketsji (źródło: PZH). A więc, jak podsumowuje Reinfuss kleszcz to mała bomba biologiczna, nie be powodu nazywana „brudną igłą” natury.  – Patogeny kumulują się w kleszczu jak w brudnej strzykawce! Aż 1 na 3 kleszcze jest nosicielem groźnych chorób! Poznajmy te najważniejsze.

Borelioza, groźna choroba z Lyme

Borelioza była z człowiekiem od zawsze. Dziś już wiemy, że krętki borelii są jednymi z najstarszych bakterii współistniejących z człowiekiem w jego historii, chociaż dla medycyny borelioza jako jednostka chorobowa zaczęła istnieć dopiero mniej więcej cztery dekady temu.

Pierwsze wzmianki w literaturze przedmiotu sięgają 1975 roku, kiedy w Old Lyme w stanie Connecticut zidendyfikowano grupę dzieci, u których występowała nierozpoznana do tej pory choroba. Wspólnym mianownikiem dla wszystkich tych przypadków były historie ukąszeń kleszczy, u dzieci wsytępowały zmiany skórne i epizody w postaci puchnięcia, obrzmień i bolesności stawów. 

Ale dopiero na początku lat 80. Willy Burgdorfer, amerykański bakteriolog i parazytolog, pierwszy raz zobaczył pod mikroskopem krętka Boreliozy, bakterię Borrellia burgdorferi, a wyniki swoich badań opublikował na łamach prestiżowego czasopisma „Science”. W wywiadach pod koniec życia podkreślał, że już wtedy wiedział, że mamy do czynienia z chorobą ciężką i potencjalnie trudną w leczeniu. Nie pomylił się. Rafał Reinfuss tłumaczy, że to bakteria bardzo specyficzna i jest w stanie przetrwać w różnych warunkach, jest do tego doskonale biologicznie przystosowana, dlatego tak trudno z nią walczyć. Szybko rozsiewa się poprzez krew, potrafi infekować i niszczyć leukocyty.

Potwierdził to na początku lat 90. zespół niemieckich naukowców z Uniwersytetu Eberharda Karola w Tybindze, który wykrył krętki borelia sprzed ponad 5 tysięcy lat w zmumifikowanych szczątkach „Oetzi”, odkrytego w Tyrolu szkieletu „człowieka lodu”. To pierwszy i najstarszy znany nauce przypadek boreliozy. Badacze stwierdzili, że pod koniec życia „Oetzi” był chory, niepełnosprawny i jako możliwy czynnik powodujący tę sytuację  badacze wskazali właśnie boreliozę.

„Wielki imitator” – objawy boreliozy

Jeśli w miejscu ukąszenia przez kleszcza pojawi się na skórze zmiana w postaci rumienia wędrującego, możemy być na 100% pewni, że mamy do czynienia z boreliozą. Rumień jest świadectwem rozchodzenia bakterii po naszym ciele. Niestety występuję tylko u połowy pacjentów ze zdiagnozowaną chorobą, dlatego tak trudno ją wykryć, brak skórnych objawów wciąż wprowadza sporą grupę lekarzy w błąd.

Boreliozę łatwo też zbagatelizować i pomylić ją z przeziębieniem czy sezonową infekcją. Objawy są podobne: stany podgorączkowe, bóle mięśni, stawów, kości, uczucie rozbicia i łamania w kościach, zmęczenie, apatia. –  Uważajmy na to, miejmy  zawsze gdzieś z tyłu głowy, że to może być coś innego, szczególnie, że u wielu pacjentów objawy często znikają pozornie bez śladu. Tak było w moim przypadku – opowiada Rafał Reinfuss. –  Kilka  miesięcy po niezauważonym ukąszeniu kleszcza cierpiałem okresowo na tego rodzaju symptomy, który jako człowiek wcześniej zdrowy, wysportowany i bez żadnych obciążeń chorobowych, interpretowałem jako grypę, przeziębienie. Skoro mijało po dwóch dniach, to może nie ma się czym martwić na zapas.  Jednak kilka miesięcy później  choroba odezwała się w postaci dużo cięższych objawów. 

Objawy pseudogrypowe często nawracają, a w kolejnych stadiach choroby mogą pojawić się dokuczliwe bóle stawów, zapalenia mięśni, bóle korzonkowe, porażenia nerwów twarzowych, zaburzenia czucia, zaburzenia rytmu serca, problemy z widzeniem. Studium późne może być wykryte nawet po kilku latach od zakażenia i ma wtedy wieloukładowy charakter, choroba obejmuje większość narządów i naszego ciała.

–  Są okresy, kiedy czuje się dobrze, a są takie, kiedy choroba nawraca. Tylko co, jeśli pacjent trafi akurat do lekarza kiedy akurat czuje się dobrze? –  zastanawia się ekspert. – Moje objawy były napadowe i trudne do wychwycenia, występowały głównie w nocy i miałem wtedy poczucie, że moje życie jest zagrożone.

Borelioza  nie bez powodu nazywana jest wielkim imitatorem, potrafi naśladować m.in. stwardnienie rozsiane, chorobę Parkinsona, Alzheimera, Reumatoidalne Zapalenie Stawów (RZS), padaczki, schorzenia psychiatryczne, kardiologiczne, neurologiczne. Mogą pojawiać się zawroty głowy, drętwienia, mrowienia, problemy z pamięcią i koncentracją, bełkotliwa mowa, splątanie, gubienie się, dezorientacja, zapominanie słów, problemy z pisaniem, liczeniem, nadwrażliwość na bodźce, depresyjność, wahania nastroju albo napady lęku, agresji. Jak widać katalog objawów jest imponujący i mógłby z powodzeniem obdzielić kilkanaście różnych jednostek chorobowych. Dlatego pacjent musi zachować szczególną czujność – mówi Rafał Reinfuss.

–  Polecam każdemu wnikliwość. Testy laboratoryjne ( głównie ELISA lub nieco bardziej wrażliwy Western Blot) często zawodzą, nie ma żadnego złotego standardu, brak jest np. testu, który mógłby potwierdzić wyleczenie z boreliozy. Widzimy na co dzień ilu pacjentów ma problem z przebrnięciem przez sito diagnostyczne, ilu pacjentów się w tym gubi. W zazwyczaj długim, skomplikowanym i wielotorowym leczeniu boreliozy kluczowa jest wiedza i doświadczenie lekarza. Tylko wtedy pacjent ma szanse powrócić do pełnej życiowej sprawności i aktywności.

Skuteczne leczenie to właściwie dobrana terapia antybakteryjna, uwzględniająca koinfekcje i profilaktykę przeciwgrzybiczną.

Babeszjoza – psia malaria

To mało znana choroba przenoszona przez kleszcze, która zazwyczaj spędza sen z powiek niejednemu właścicielowi czworonogów. Okazuje się, że dotyka ona również ludzi. Najwięcej przypadków babeszjozy odnotowano na terenie Stanów Zjednoczonych, ale pojedyncze przypadki znane są także służbom epidemiologicznym w Europie, w tym także w Polsce.  W artykule ekspertów z Kliniki Pediatrii, Nefrologii i Alergologii Dziecięcej Wojskowego Instytutu Medycznego czytamy, że cechą charakterystyczną choroby jest niedokrwistość w wyniku hemolizy erytrocytów, w ciężkich przypadkach prowadząca do niewydolności wielonarządowej, a nawet śmierci, szczególnie u chorych z osłabionym układem odpornościowym:

„U osób immunokompetentnych babeszjoza przebiega bezobjawowo lub pod postacią łagodnej infekcji z gorączką, bólami kostno-stawowymi i erytrocyturią. Diagnostykę w kierunku babeszjozy powinno się rozważyć u pacjentów z objawami grypopodobnymi zamieszkujących albo przebywających czasowo na terenach endemicznych oraz u osób, u których zdiagnozowano inną chorobę przenoszoną przez kleszcze. Ostateczne rozpoznanie ustala się na podstawie wyniku cienkiego rozmazu krwi barwionego metodą Wrighta lub Giemsy, oglądanego pod olejkiem immersyjnym, bądź amplifikacji materiału genetycznego Babesia metodą PCR. Podawanie atowakwonu i azytromycyny albo chininy i klindamycyny zazwyczaj pozwala na pełne wyleczenie oraz zapobiega rozwojowi powikłań. W ciężkich postaciach babeszjozy stosuje się także transfuzje wymienne krwi. U pacjentów z łagodną lub bezobjawową postacią babeszjozy często dochodzi do zwalczenia infekcji przez układ odpornościowy chorego bez konieczności stosowania antybiotykoterapii.” ( źródło: Patrycja Gajda, Agnieszka Rustecka, Bolesław Kalicki: „Babeszjoza człowieka – mało znana choroba odkleszczowa”, artykuł opublikowany na www.psjd.icm.edu.pl)

Typowe objawy bebeszjozy to gorączka, zmęczenie i bóle mięśniowe. Ponieważ  choroba jest bardzo niebezpieczna dla zwierząt i wywołuje u nich podobne objawy jak malaria u ludzi, nazywa się ją czasem „psią malarią”. Za przenoszenie babeszji w Europie  odpowiedzialny jest głównie kleszcz Dermacentor.

Bartonelloza – choroba kociego pazura

Zakażenia bakterią Bartonella henselaejest dość powszechne i występujące także w Polsce, są to jednak przypadki rzadko rozpoznawane ze względu na najczęściej bezobjawowy charakter choroby.

Nazywana jest chorobą kociego pazura, ponieważ do zakażenia dochodzi najczęściej na skutek kontaktu z zakażonym zwierzęciem, jak np. zadrapanie lub pogryzienia przez kota, psa lub ukąszenie przez pchłę kocią.

Bartonelle przenoszone są również przez stawonogi – wszy odzieżowe i antybohatera tego tekstu, czyli przez kleszcze. Na chorobę kociego pazura chorują najczęściej dzieci lub młodzi dorośli. Szczyt zachorowań notowany jest (nietypowo dla chorób odkleszczowych) zimą – czytamy na stronie Laboratorium Wielkoszyński, które specjalizuje się w diagnostyce chorób  przenoszonych przez kleszcze. Ponieważ bartonelle zasiedlają drobne naczynia krwionośne, mogą mieć inną lokalizację i odmienne od klasycznych – objawy. Zakażenie może przebiegać jako sama bartonelloza, lub jako zespół współzakażeń (np. borelia + bartonella). Ten duet zgrywa się często, co znacznie utrudnia proces leczenia.

Ludzka anaplazmoza

Jest to ostra choroba gorączkowa. Zajmuje leukocyty i komórki śródbłonka. Może być groźna  szczególnie dla osób z osłabioną odpornością, prowadzącą do ciężkiego przebiegu choroby. Okres wylęgania wynosi ok. 9 dni. Możemy ją poznać po tym, że pojawia się gorączka o nagłym początku z bólem głowy, dreszczami, złym samopoczuciem i bólami mięśni. Mogą one być bardzo dotkliwe. Rzadziej występuje upośledzenie łaknienia, nudności, wymioty, bóle brzucha, biegunka, kaszel czy splątanie. U ok. 30% pacjentów w Europie współistnieją one z kleszczowym zapaleniem mózgu lub boreliozą z Lyme. Najczęściej dochodzi do wyleczenia po około miesiącu, nawet bez stosowania właściwej antybiotykoterapii.

Rezerwuarem bakterii Anaplasma phagocytophilium mogą być gryzonie, sarny, jelenie,ale najczęściej winowajcami są kleszcze. Szczyt zachorowań na anaplazmozę przypada na lipiec. Najczęściej współwystępuje ona z innymi chorobami odkleszczowymi takimi jak wspomniane już borelioza czy babeszjoza.

Kleszczowe zapalenie mózgu

KZM jest poważną chorobą powodowaną przez wirus KZM i przenoszoną przez kleszcze. Ma błyskawiczny przebieg. Wirus wnika do naszego organizmu już  po kilku minutach od ukąszenia.

Do zakażenia może dojść także inną drogą, m.in. wskutek spożycia niepasteryzowanego mleka i jego przetworów pochodzących od zainfekowanych krów czy kóz. Wirus może powodować niebezpieczne dla zdrowia i życia powikłania. Sprawdź, na co warto zwrócić uwagę.

Wirus KZM atakuje komórki nerwowe w mózgu lub otaczające go struktury. Choroba przebiega dwufazowo. Początkowo osoba zainfekowana może odczuwać bóle mięśni, osłabienie i gorączkę przypominające grypę. Kolejny etap jest już dużo bardziej dotkliwy dla pacjenta, ponieważ dochodzi do zajęcia przez wirus struktur w centralnym układzie nerwowym. A to może poskutkować silnymi bólami głowy i karku, zaburzeniami równowagi i świadomości. W przypadku wystąpienia trudności z oddechem, które stanowią bezpośrednie zagrożenie dla naszego życia, konieczna jest natychmiastowa hospitalizacja. Niestety medycyna nie dysponuje jeszcze skutecznymi lekami zwalczającymi groźnego wirusa, ale Główny Inspektorat Sanitarny rekomenduje wszystkim, a szczególnie rolnikom, pracownikom lasów, rodzinom z dziećmi i tym, którzy spędzają dużo wolnego czasu na świeżym powietrzu, szczepienie przeciwko KZM. To najlepsza ochrona przed tą groźną chorobą i jej poważnymi skutkami.


źródło: Stowarzyszenie Promocji Zdrowego Stylu Życia „Sięgnij po zdrowie”, tekst na podstawie wykładu Rafała Reinfussa na YT; Stowarzyszenie Chorych na Boreliozę, borelioza.org, kleszcze.info, wielkoszynski.pl